poprzedni inne z numeru
02 2005-2006
następny
Witaj
Aktualności szkolne
Historyczne pytania o człowieka - rozmowa z Emilem Wiśniewskim
Trudne chwile z nadzieją
Tam czyli gdzie czyli imię szkoły
Azyl w szkole czyli mój kawałek podłogi
Słów tysiące miliony
Instrukcja obsługi instynktu samozachowawczego
Gramy dzień dłużej z WOŚP
Przegrajmy w ten jeden dzień z WOŚP
Sonda wśród uczniów
Sonda wśród nauczycieli
Powraca niespodziewanie
Wzruszacz for men
Zasłuchane
Traje... traje... co?
SDM do tego co lepsze
Od patrona 3
Pomniki historii 2 - Powstanie Styczniowe
Nie śpij. Wróg czuwa!
oryginalna wersja w pdf!
pobierz pdf (33.58Mb)
inne numery:
01 2005-2006
03 2005-2006
nr 02 2005-2006 refleksji
Od patrona 2

W pewnym sensie - nie mamy wyjścia. Nie możemy tak po prostu o nim zapomnieć - jest częścią naszego szkolnego życia i będzie towarzyszył nam tak długo, jak długo będziemy członkami społeczności, której jest patronem.
A ufać mu chyba możemy...
mk
Być zwyciężonym i nie ulec - to zwycięstwo
zwyciężyć i spocząć na laurach - to klęska.
Józef Piłsudski   

Zwyciężyć - to znaczy wygrać mecz, dobiec jako pierwszym na metę, pokonać przeciwnika. To otrzymać największą liczbę punktów ze wszystkich. To osiągnąć niewątpliwy sukces.

To ta wyraźna piątka stojąca w dzienniku przy nazwisku.

Czasem myślimy, że to wystarczy. Że ona może nam zapewnić wszystko - piątkę na koniec semestru, roku, świadectwo z czerwonym paskiem. Z radością przyglądamy się jej co dzień, aby nasycić nasze uczucie dumy i satysfakcji. I być może tak jest. Ale tylko do momentu pierwszej jedynki, która jest nieunikniona, jeśli - zapatrzeni w nasze zwycięstwo - spoczniemy na laurach.

Tyle słyszy się o tym, że aby być lepszym człowiekiem, potrzebna jest ciągła praca. Niesieni głosami dorosłych

o konieczności pracy nad sobą dokonujemy wielu obietnic - codziennego uczenia się o godzinę dłużej niż dotychczas; posprzątania bałaganu u siebie w pokoju; niespóźniania się… I tak może jest, ale do momentu pierwszego sukcesu i uczucia dumy, by móc sobie powiedzieć: udało się! I kiedy radośnie przyglądamy się tej jednej piątce, temu jednemu zwycięstwu, zapominając o koniecznej do następnych sukcesów pracy - ponosimy porażkę.

A przecież zwycięstwo - wydawać by się mogło - buduje.

Można też inaczej. Podejmując się rzeczy pozornie niemożliwych do dokonania, rozpocząć pracę nad sobą. Powoli podnosić się z każdego upadku - tak, aby walczyć skutecznie. Aby stawać się coraz silniejszym i coraz doskonalszym w swej niedoskonałości - a co za tym idzie, mieć poczucie satysfakcji, tak silne, że mobilizujące do kolejnych działań.

Tak, by za jakiś czas, spoglądając wstecz zobaczyć kolejne stopnie wyznaczane przez nasze małe sukcesy, naszą pracę, niczym stopnie drabiny prowadzącej nas na szczyt zwycięstwa.

I choć ręce poranione zadrami, choć nogi niejednokrotnie uginały się pod ciężarem niewiedzy i niemocy, to jednak - nie poddaliśmy się, a więc - udało nam się.

Zwyciężyliśmy. Naprawdę.


komentarze || dodaj komentarz
do góry rimk '07