poprzedni inne z numeru
02 2005-2006
następny
Witaj
Aktualności szkolne
Historyczne pytania o człowieka - rozmowa z Emilem Wiśniewskim
Trudne chwile z nadzieją
Tam czyli gdzie czyli imię szkoły
Azyl w szkole czyli mój kawałek podłogi
Słów tysiące miliony
Instrukcja obsługi instynktu samozachowawczego
Gramy dzień dłużej z WOŚP
Przegrajmy w ten jeden dzień z WOŚP
Sonda wśród uczniów
Sonda wśród nauczycieli
Powraca niespodziewanie
Wzruszacz for men
Zasłuchane
Traje... traje... co?
Od patrona 2
Od patrona 3
Pomniki historii 2 - Powstanie Styczniowe
Nie śpij. Wróg czuwa!
oryginalna wersja w pdf!
pobierz pdf (33.58Mb)
inne numery:
01 2005-2006
03 2005-2006
nr 02 2005-2006 kultury
SDM do tego co lepsze

To nie jest muzyka dla wszystkich.Mówię o tym szczerze na samym wstępie. Nie jest to też obszar zarezerwowany dla egzaltowanych romantyków, nieskończonych idealistów, nierealnych marzycieli.

To muzyka trafiająca do ludzi, którzy szukająw niej jakiegoś oderwania, odskoczni,ucieczki do tego, co lepsze.

Świat tutaj jest inny. Wydawać by się mogło, że niby ten sam - ci sami ludzie borykający się ze swoimi niespełnionymi pragnieniami, to samo gwiaździste niebo i noc, która je otacza, ta sama codzienność, którą i my znamy doskonale.

A jednak wszystko jest trochę inne. Codzienność nabiera nowego kształtu, pełna jest wiary w spełnienie marzeń i zachwytu nad drobiazgami. Ludzie są inni - jakby wszystko lepiej widzieli, jakby lepiej potrafili cieszyć się tym, co jest dookoła, jakby lepiej potrafili wspominać to, co w ich sercach pozostało najpiękniejsze.


Skąd to się bierze? Sam nie wiem… Może z siły niebanalnych tekstów Edwarda Stachury, Adama Ziemianina, Bolesława Leśmiana, Józefa Barana… Może z głosu Krzysztofa Myszkowskiego, którego subtelny śpiew na zawsze już wpisał się w obraz Starego Dobrego Małżeństwa. Może wreszcie z wyjątkowości tych piosenek. Uniwersalności tej muzyki. Umiejętności kojenia ran, osuszania łez, ale także delikatnego łaskotania za uchem i przywracania wspomnień. Bo to muzyka i teksty o tym, co w życiu najcenniejsze i wciąż najbardziej nieodgadnione. O złożoności człowieka. O tym, jak wiele jest w nim, jak mocne nim targają uczucia, jak wiele myśli przebiega przez jego głowęw ułamku sekundy.

Na pewno porusza. Nie wiem czy to zasługa słów, głosu wokalisty, dźwięków gitary i pianina czy może tej specyfiki, ale wiem jedno - nie pozostawia wobec siebie obojętnym. No, chyba, że ktoś uparcie i w głębokim przekonaniu bronić się chce przed poezją śpiewaną, przed wiarą w to, czego nie zawsze można dotknąć, krzycząc, że nie jest humanistą, że myśli realnie i trzeźwo patrzy na życie. Niech krzyczy. Nie ma racji. To nie tak.

Tu "dla wszystkich starczy miejsca". I wcale "nie jest za późno", by zacząć podążać "z wiarą w następny zakręt drogi". By w "dziewiczym zachwycie" zatrzymać się nad "topolą z Krupniczej", "szczytnym źródełkiem", "rudawą mrówką". By nie zostać "szarakiem w beretce", ale "chodzącym skrajem nieba bejdakiem". Wystarczy chcieć tego doznać, szukać "blasku kłującego w oczy", który pozwoli przejrzeć i skłoni do refleksji. Naprawdę "przyda się taka chwila, żeby nad życiem się zatrzymać" i dostrzec to, co do tej pory było niedostrzegalne.

Trudno jest pisać o muzyce. Muzyki się słucha, a nie o niej pisze. Trudno też pisać o tym, czym jest muzyka. Często bowiem dla jednych jest tym, czym nigdy nie będzie dla drugich. Dlatego ważne jest, żeby każdy zajrzał tam, gdzie go jeszcze nie było. Żeby każdy choć raz, przez uchylone delikatnie drzwi wetknął niepewnie nos i zobaczył, co się tam dzieje.

Ja spróbowałem. Dla mnie Stare Dobre Małżeństwo to już mała legenda. To wspomnienia, których nikt mi nie zabierze. To dźwięki gitary przy nocnym ognisku, samotne podróże pociągiem, bieszczadzkie połoniny, przyjaciele z najdalszych stron Polski, nierealne marzenia, które jednak tkwią gdzieś głęboko i od czasu do czasu pobudzają ledwo słyszalny szept nadziei - a może się uda…? Jest w tym coś magicznego. Dziwne słowo. Magia?

Tak.

Magia Starego Dobrego Małżeństwa.


komentarze || dodaj komentarz
do góry rimk '07