poprzedni inne z numeru
02 2005-2006
następny
Witaj
Aktualności szkolne
Historyczne pytania o człowieka - rozmowa z Emilem Wiśniewskim
Trudne chwile z nadzieją
Tam czyli gdzie czyli imię szkoły
Azyl w szkole czyli mój kawałek podłogi
Słów tysiące miliony
Instrukcja obsługi instynktu samozachowawczego
Gramy dzień dłużej z WOŚP
Sonda wśród uczniów
Sonda wśród nauczycieli
Powraca niespodziewanie
Wzruszacz for men
Zasłuchane
Traje... traje... co?
SDM do tego co lepsze
Od patrona 2
Od patrona 3
Pomniki historii 2 - Powstanie Styczniowe
Nie śpij. Wróg czuwa!
oryginalna wersja w pdf!
pobierz pdf (33.58Mb)
inne numery:
01 2005-2006
03 2005-2006
nr 02 2005-2006 dwóch stron.kontrapunkt
Przegrajmy w ten jeden dzień z WOŚP

Wstaję rano. Rano, to znaczy około dwunastej - wszak niedziela to jest, dzień wolny od pracyi obowiązków. Słońce na tyle delikatne, że nie odstrasza, mróz na tyle delikatny, że przegania resztki snu. Wymarzona wręcz pogoda na spacer. Ale... stop! Wyjście z domu tego dnia oznacza charytatywny przymus oddania ciężko zarobionych (czy też wytargowanych) pieniędzy dzieciakom (w najlepszym wypadku - rówieśnikom) wrzeszczącym coś o miłości bliźniego, inkubatorach i pomocy ofiarom wypadków samochodowych.

Na dodatek prawdziwie irytujący jest fakt, iż wszyscy od rana biegają z czerwonymi serduszkami na piersiach manifestując, że my jesteśmy dobrzy, a nawet bardzo (ci z serduszkami w ponadprogramowej liczbie). Rosnące w zastraszającym tempie poczucie własnej wartości zwiększa ciśnienie atmosferyczne przyprawiając mnie i innych niskociśnieniowców o ból głowy.

Terror pt. "bycie dobrym" tego dnia bywa o tyle zastanawiający, że zwykłe zapomnienie portfela (tak, tak, członkowie naszego jakże konsumpcyjnego społeczeństwa czasem mogą po prostu nie nosić ze sobą pieniędzy) awansuje do miana morderstwa niemowlaka, który przez nasze zapominalstwo nie będzie miał na inkubator. Chodzą słuchy, że za rok nie będzie można wykręcić się poprzez "przyjmują państwo karty?" - iluśtam kwestujących wyposażonych ma zostać w przenośne terminale POS.

I skąd teraz wziąć wrażliwość? Nawet ludzki odruch pomocy innym staje się odgórnie wpisany w nasze życie jako swoiste przedłużenie obowiązków wobec państwa i naszego społeczeństwa (podatki, WOŚP, służba wojskowa itd.).

Nie mówiąc już o telewizorni - gdziekolwiek ją otworzyć - tylko WOŚP. Wielki show zaspokajający (jak zapiekanka) głód bycia dobrym na najbliższy rok. Puste kalorie? Wyskacze się na Woodstocku...

***

Jednakże. Jeśli można po prostu pomóc, to warto. Nawet przy użyciu zdemoralizowanego Owsiaka i fastfoodowego WOŚPu. Ideologia ideologią, ale mi 4zł nie szkoda. Bardziej uduchowieni kupią pewnie (w ramach buntu) zapiekankę z podwójną porcją ketchupu.

Za 4zł.

P.S. Wątpliwości związane z rolą WOŚPu w naszym społeczeństwie miewałem już wcześniej. Zmaterializowałem je m.in. w postaci artykułu opublikowanego w trzynastce - gazecie Gimnazjum Powiatowego, którego jestem absolwentem.

"Bez tych transmisji [TV] Orkiestra by nie istniała. I ludzie nie wiedzieliby, że tak łatwo można stać się dobrym. Akcja ta zaspokaja naszą, przecież szlachetną, potrzebę bycia dobrym w iście fast-foodowy sposób. Niby tak, a jednak niezupełnie...".


komentarze || dodaj komentarz
do góry rimk '07